Friday, 2 January 2015

Dieta - Dzień 2 (2 stycznia)

Moja dzisiejsza dieta wyglądała następująco:

Zaraz po wstaniu:
Woda
Banan i mandarynki
Shake proteinowy
Godzina Nordic Walking

Śniadanie
Herbata owocowa (słodzona Xylitolem)
2 kromki chleba razowego z masłem Ghee i twarogiem zmieszanym z jogurtem greckim, szczypiorkiem, pomidorem, rzodkiewką i solą himalajską.




Woda

Lunch
Lekka sałatka z rukoli, kiełków, sera ricotta i mango, polana oliwą z oliwek i posypana pestkami granatu.


Woda 

Obiad
Roladki wołowe z suszoną śliwką, ziemniakami i kalafiorem
Sposób przygotowania roladek: mięso umyć, pokroić w plastry i rozbić tłuczkiem do mięsa, opruszyć przyprawami, w środek włożyć śliwki, zawinąć w rulonik, związać sznurkiem, włożyć do naczynia żaroodpornego, zalać bulionem i włożyć do piekarnikana 45min do godziny - piec w temperaturze 175 stopni. Podawać z ziemniakami i gotowanym na parze kalafiorem.



Woda

Kolacja
Koktail ze szpinaku - zmiksować szklankę kefiru lub jogurtu naturalnego z dwiema garściami szpinaku i 1 bananem w blenderze aż do uzyskania jednolitej konsystencji.
Kanapka z bułki pełnoziarnistej, masła Ghee, sałaty, szynki drobiowej i papryki.


Woda
Shake proteinowy 

Pół godziny tenisa na Nintendo Wii
Pół godziny "tańca" na środku pokoju - do składanki z największymi hitami 2014 roku :)

Noworoczna przemiana? Zacznijmy od włosów!

Jest 2 stycznia 2015 roku. Drugi dzień roku, drugi dzień mojego bloga i drugi dzień naszej przemiany.

Dziś chciałabym Was zachęcić do odrobiny odwagi a narzędziem, jakie chciałabym, abyście wykorzytały są Wasze włosy!

Zmiana fryzury to najprostszy i najszybszy sposób do poczucia się lepiej ze samą sobą - nawet idąc do fryzjera na zwykłe podcięcie końcówek i przykrócenie grzywki czujemy się lepiej gdy ułożą nam je i wyprostują w ten jedyny i zarezerwowany dla fryzjerów sposób. Ja nigdy nie jestem w stanie wyprostować sobie włosów w taki sposób jak robi to moja fryzjerka Judyta - też tak macie?

Pomyślcie jednak jak niesamowite byłoby to uczucie gdybyście zdecydowały się na coś więcej, na jeden krok dalej, na fryzurę, która zypełnie odmieniłaby Waszą twarz i całkowity wizerunek? Może to być zmiana koloru, zupełnie nowa długość włosów od tej, którą zawsze nosicie albo wręcz odważny krok w kierunku czegoś bardziej awangardowego i niespotykanego!

Ja zawsze byłam odważna z moimi włosami. Uważam, że to najbardziej bezpieczny sposób na szybką transformację bo nawet jeśli nie będę się sobie podobać w 100% to włosy tak szybko odrastają, że za chwilę będą wyglądać i układać się zupełnie inaczej, mogę je też stylizować na różne sposoby a nawet jeżeli niczego już nie dałoby się z nimi zrobić, wtedy wiem, że mam na tyle odwagi, że ścięłabym je na bardzo krótko a nawet ogoliłabym głowę na łyso i też potrafiłabym z tego zrobić 'statement'. 

Odważne fryzury dodają odwagi! Ludzie mówią wtedy o nas i nie myślcie od razu, że mówią źle - teraz tyle się dzieję w świecie mody i stylizacji, że wszystko jest już dopuszczalne i ja za każdym razem gdy zrobię coś zupełnie nowego, słyszę jedynie słowa aprobaty i podziwu za odwagę i charyzmę. 

Nie bójcie się odważyć zrobić ze sobą coś nowego, to naprawdę odmienia też psychikę od środka. Co więcej, niczego tak naprawdę nie musicie robić w tym przypadku same - znajdujecie numer do dobrego stylisty, umawiacie się na wizytę, siadacie wygodnie i wszystko robią za Was i dla Was! :) O wiele trudniejsza jest kwestia makijażu, tu musicie nauczyć się pewnych zasad, zrobić to same i robić to codziennie - wizyta u fryzjera jest jednorazowa i daje Wam coś fajnego na conajmniej 4 tygodnie!

Wstawiam Wam kilka zdjęć pokazujących moją eksperymentalną naturę co chodzi o włosy - dziś tylko kilka i  większość całkiem spokojnych bo tylko takie mam na komputerze z którego dzisiaj piszę. Dodam jednak do tego postu trochę więcej awangardowych fryzur gdy podłączę dysk zewnętrzny na którym mam dużo archiwalnych zdjęć. Zajrzyjcie więc tutaj ponownie za kilka dni.

BYŁY POMARAŃCZE:




I BLONDY:







BYŁO NATURALNIE:






I BYŁY CZERWIENIE
BYŁO NAWET BORDO




BYŁ ZWYKŁY RUDY

I BYŁO WIELOKOLOROWO


BYŁO BRĄZOWO

BYŁY NAWET DŁUGIE




I BYŁO AWANGARDOWO






Nie bójcie się eksperymentować z włosami. To naprawdę świetna przygoda, od tego warto zacząć noworoczną przemianę! Naprawdę Was do tego zachęcam więc telefony w rękę i umawiamy wizytę!

Thursday, 1 January 2015

Dieta - Dzień 1 (1 stycznia)

Będę się starała pod koniec dnia napisać Wam co jadłam danego dnia i co robiłam pod względem ćwiczeń - będziecie mogły wykorzystać te pomysły na kolejny dzień. Dziś jest Nowy Rok więc był to dzień pełen pyszności bo miałam wolne więc był czas na przygotowanie,w normalne dni może być bardziej ubogo.

Czwartek, 1 stycznia 2014

7:00 - ciepła woda z cytryną i świeżym imbirem
7:15 - shake proteinowy i banan
7:30 - ruch: godzina Nordic Walking

Śniadanie:
2 kromki pieczywa żytniego i jajka faszerowane pastą z jajek, zielonego groszku i domowego majonezu z olejem rzepakowym (zdusić groszek łyżką w szklanej misce, jajka ugotować na twardo i zetrzeć na tarce, zmieszać z majonezem, dodać sól himalajską i czarny pieprz - gotowe i pyszne!). Posypane własnej roboty kiełkami zrobionymi w słoiku do robienia kiełków, który zakupiłam ostatnio na eBay'u za £5.00.




Przekąska:
koktail z jogurtu naturalnego, brzoskwini, gruszki, papai i świeżego imbiru
Woda.




Lunch:
zupa-krem własnej roboty z chlebem orzechowym z mąki pełnoziarnistej własnej roboty posmarowanym masłem klarowanym. Składniki na zupę: brokuły, por, seler, brukselki, kapusta biała, cebula smażona, rosołek, do zagęszczenia: jogurt grecki + mielone siemię lniane.



Woda

Obiad:
Risotto z bakłażanem, suszonymi pomidorami, tymiankiem i skórką z cytryny
Składniki: oliwa z oliwek, ryż brązowy, bakłażan, suszone pomidory, cebula, sól, pieprz czarny, świeży tymianek i świeża bazylia, bulion z kostki rosołowej.



Woda


Kolacja:
Sałata z kurczakiem grilowanym, papryką, pomidorem, oliwkami, pomarańczami, kiełkami i ziarenkami słonecznika polana olejem lnianym.



Woda

Ruch: godzina Nintendo Wii Fit+
Shake proteinowy. 


Zaczynamy!

Jest 2015 rok. Mam na imię Meg. Mam 35 lat, 175cm wzrostu, ważę 145kg i jestem szczęśliwa! Tak! Jestem gruba jak wieloryb i jestem naprawdę szczęśliwa! Uważam, że mam w życiu wszystko - kochającego męża:


 
 

własną firmę:




własny dom:

różowego kabrioleta:

 i przepięknego, grubego jak ja kota:



Spełniam się pisząc felietony do gazet:


grając na gitarze:
 i ucząc:



Wiele osób prosiło mnie o to, abym zaczęła pisać i motywować inne otyłe osoby do tego, by zmieniły swój sposób patrzenia na rzeczywistość, przestały ubierać się w workowate ubrania (koniecznie w czarnym kolorze bo niby wyszczupla) i zaczęły czerpać przyjemność z życia, z kolorów i z coraz większych możliwości kupowania fajnych ubrań w większych rozmiarach w centrach handlowych, second-hand'ach i przez internet.

Możliwości jest wiele, trzeba tylko chcieć i trzeba mieć w sobie entuzjazm i pozytywne nastawienie. Mojego entuzjazmu zazdroszczą mi wszyscy, nie tylko osoby zmagające się ze swoją wagą i to jest dla mnie dowodem, że nie ma znaczenia nasz rozmiar - nieszczęśliwym można być nawet w rozmiarze S. Wszystko jest w naszej głowie.

Jasne, że nie jestem dumna z tego, ile ważę ale po pierwsze znalazłam już skuteczny sposób na to jak z tym zdrowo walczyć (podjęłam już raz próbę, odniosłam duży sukces, później upadłam całkowicie i teraz wracam ponownie na szlak) a po drugie nie powstrzymuje mnie to od bycia szczęśliwą, dbania o siebie i rozwijania swojego potencjału. 

Uwielbiam kolory, makijaże i modę. Uwielbiam flirtować i kokietować i naprawdę uważam, że nie ma faceta, którego nie potrafiłabym uwieść bo to nie ciało kręci facetów najbardziej - kręci ich pewność siebie, siła, urok, zmysłowość i seksapil! 

Seksapil jest w każdej z nas tylko niepotrzebnie robimy z tego temat tabu, niepotrzebnie chowamy to przed światem, to duża broń, warto nauczyć się o tym mówić i eksponować to, co w nas zmysłowe. 

To, co najbardziej mężczyzn odpycha w grubych kobietach to ich kompleksy i przesadna 'samoświadomość' - świadomość swojego ciała, swoich ograniczeń i brak wiary we własną atrakcyjność. 

Zacznijcie od uśmiechu - koniecznie ze szminką na ustach!

Będę Was uczyć na tym blogu technik makijażu, dobierania kolorów, gotowania zdrowych posiłków, picia wody i technik pozytywnego myślenia!

Jest 1 stycznia, to najlepszy czas na podjęcie decyzji o całkowitym przearanżowaniu naszego życia! Ja też zaczynam dziś na nowo moją przygodę z alkalicznym stylem życia, odkwaszaniem organizmu i ruchem. Odwiedzaj tego bloga codziennie i nie wstydź się komentować! Do zobaczenia jutro!