Dziś zostanę zlinczowana za ten wpis ale jest to ryzyko, które jestem gotowa podjąć :) Chciałabym Was nieco pocieszyć "kosztem" załamania mojej koleżanki, która jest bardzo piękną kobietą - bardzo szczupłą, bardzo zadbaną, zawsze zdrowo się odżywiająca i regularnie uprawiającą sport. Podziwiam ją za to bardzo i podoba mi się również jej styl - zawsze 'top fashion' co chodzi o ubrania i akcesoria, zawsze ma piękne włosy i dopracowany makijaż, jest inteligentna, elekwentna i zabawna, żona i mama uroczej, małej dziewczynki - jednak jej piękny wygląd jest kosztem wielu wyrzeczeń i wcale nie jest to takie proste być ZAWSZE na diecie :) Oto jej wpis:
odpisałam jej:
Jedyne, co staram się w dzisiejszym poście przekazać i co zawarłam w komentarzu pod postem Kasi to moja obserwacja dotycząca tego, że niekoniecznie piękny wygląd rozwiąże wszystkie nasze problemy i niekoniecznie uzależnianie od tego naszego poczucia spełnienia jest warte czekania.
Szczęśliwym warto stać się teraz i dzisiaj! W takim rozmiarze, jakim aktualnie jesteśmy! ...bo piękno, jak pisze moja idolka, mentorka i trener zdrowego stylu życia, Marzanna Olejniczak, to błysk w oczach, niebanalność, odwaga i pasja! "Pięknej kobiecie nie są potrzebne wymiary modelki, ale musi być zadbana!" :)
Pięknego dnia Wam życzę!